Natrafiłem na artykuł ks. Fr. Chisoma. Nie jestem pewien, kim jest ten ksiądz, ale napisał coś, nad czym warto się zastanowić: „Jedna rzecz, która dziś po cichu łamie mi serce: Wielu katolików już tu nie należy. Oni tylko uczęszczają. Dzisiaj są tutaj. Jutro są gdzie indziej.
Nie ze względu na doktrynę. Nie ze względu na prawdę. Ale ze względu na „atmosferę”. „Lubię ich chór”. „Wolę styl ich proboszcza”. „Tam kazania są przyjemniejsze”. „Modlą się głośniej”.
Więc przenosimy się z miejsca na miejsce, jakbyśmy wybierali restaurację. Od kiedy BÓG stał się rozrywką? Od kiedy nabożeństwo stało się przedstawieniem? Od kiedy kościół stał się miejscem, które oceniamy jak film? Bądźmy szczerzy. Niektórzy ludzie już nie pytają: „Gdzie jest prawda?” Pytają: „Gdzie czuję się dobrze?”
Ale to pytania nie o to samo.
Uczucia się zmieniają. Prawda nie. Kościół katolicki nie jest oparty na podekscytowaniu. Został zbudowany na Chrystusie. A On powiedział: „Ty jesteś Piotr, Skała, i na tej Skale zbuduję mój Kościół”. (Mt 16,18) JEDEN KOŚCIÓŁ. To nie wiele opcji. To nie duchowy supermarket. To JEDNA RODZINA. Należymy do niej. Nawet gdy muzyka nie jest idealna. Nawet gdy homilia jest długa. Wiara nie polega na rozrywce. Polega na PRZYMIERZU.
Niektórzy katolicy pobiegną wszędzie, gdzie obiecuje się im „szybkie cuda”, ale ignorują Eucharystię, największy cud, który dokonuje się każdego dnia na ołtarzu. Wyobraźcie sobie, że zostawiacie Jezusa prawdziwie obecnego w Eucharystii, by gdzie indziej gonić za hałasem. To jakby zostawić złoto, by gonić za brokatem. Jako ksiądz mówię Wam z miłością: Katolicyzm jest głęboki. Starożytny. Zakorzeniony. Sakramentalny. Jest stworzony, aby nas zbawić. A zbawienie jest głębsze niż odczucia. Kościół nie jest miejscem, które się odwiedza. To dom, do którego się należy. Dziękuję Wam za to, że czynicie parafię św.
Jana Bosko Waszym duchowym domem. Niech Was Bóg błogosławi! Oddany w Maryi Wspomożenia Wiernych, Ks. Franco